Mamo, powiedz mi czym jest miłość do dziecka?
Moja mama… Kiedy Ją zgubiłam? Kiedy wymknęły mi się te łączące nas tak silnie niewidzialne nici wzajemnej relacji? Odwiedzam Rodziców często. Patrzę jak czas odbiera im zapasy dawnych sił. Byłam dzisiaj – przytulałam Ją witając i żegnając, przez chwilę trzymałam w objęciach… Zawsze, kiedy jadę do nich samochodem mam godzinę na swoje przemyślenia i drugą, kiedy wracam. Ona zawsze delikatna, wrażliwa i subtelna, dzisiaj zamknięta w sobie, zmaga się z upływem czasu nie godząc się i złoszcząc na swoją fizyczną słabość. Flesze z życia, obrazy z przeszłości przesuwają mi się przed oczami. Mama była przy mnie emocjonalnie tak blisko jak nikt inny wtedy, kiedy byłam dzieckiem, nastolatką i dorosłą kobietą – młodą matką. Z nikim nigdy nie miałam takiej więzi – z wyjątkiem mojej córki. I tutaj widać jak na dłoni zasadę naczyń połączonych…
Oddajemy swoim dzieciom tyle, ile dostaliśmy od rodziców plus to, co już wiemy, chcemy i umiemy więcej. Zatem to wszystko, co cudownego zbudowałam w relacji z moją córką, zawdzięczam właśnie mojej Mamie!
Myślę o Niej bardzo często. Wracając z domu moich Rodziców kwitnę w korku na Wisłostradzie, kiedy nagle dogania mnie dziwne wspomnienie z dzieciństwa. Przypomina mi się jak mama zabrała mnie na rozmowę kwalifikacyjną do pani dyrektor szkoły podstawowej, w której uczyłam się przez następnych osiem lat. Dzisiaj powraca do mnie tamto wspomnienie, zupełnie nie wiem czemu, może dlatego, że była podczas tej rozmowy obecna i czułam, że jest ze mnie dumna. Prowadziła mnie do mojej przyszłej szkoły za rękę przez nasze podwórko i niedużą uliczkę. Weszłyśmy głównymi schodami. Pamiętam jak bardzo lubiłam trzymać Ją za rękę i jak bardzo lubiłam chodzić z moją mamą wszędzie.
Była inna, wyróżniała się na tle wielu innych mam…
Bardzo młoda, szczupła i radosna – miała w sobie tyle energii, pogody ducha, tyle jakiegoś wewnętrznego światła! Ludzie zwykle odpowiadali jej podobną życzliwością i uśmiechem z jakim się do nich zwracała. Ona w magiczny sposób otrzymywała od innych to, na czym jej zależało. Jako dziecko chłonęłam język ciała mojej mamy, próbując pojąć jak Ona to robi, że każdy ma ochotę jej pomóc, jeśli zwraca się do kogoś z jakąkolwiek sprawą. W sercu nosiłam jej cichą akceptację, czułam, te miłe momenty swojego życia kiedy patrzyła na mnie z podziwem. Ona jedna pozwalała mi być sobą i postępować według moich potrzeb. Nigdy nie traktowała mnie z góry, za to chciała rozumieć co kieruje moimi decyzjami. Kiedyś dużo rozmawiałam z moją mamą, tak bardzo lubiłam te nasze „dorosłe” rozmowy na każdy temat – bo zawsze traktowała mnie poważnie – nawet wtedy, kiedy byłam dzieckiem.
Dzisiaj pomimo częstych kontaktów emocjonalnie się przede mną chowa, jakby chciała oszczędzić mi jakiejś wiedzy na swój temat…
Zgasła, wyciszyła się i stara się nie wchodzić ze mną w głębokie rozmowy. Chciałabym powrócić do naszych dawnych zwierzeń ale nie potrafię Jej otworzyć. To mnie martwi, jestem zawieszona w swoich domysłach i danym mi czasie kiedy jako córka, mama i babcia jednocześnie, codziennie staram się świadomie przeżywać i kreować każdą z ról. Kiedy siadam z mamą przy kawie i opowiadam o tym, co wyprawiałam w tym tygodniu z wnuczką, uśmiecha się do mnie i mówi, że całkiem oszalałam i że nie podejrzewała mnie, że będę taką zwariowaną babcią. Mówi to ciepło i serdecznie ale po chwili komentuje z nutą niepotrzebnego żalu do samej siebie: – Ja nie umiałam być taka jak ty, chyba nie byłam dobrą babcią… – Kiedy to słyszę, zaprzeczam ale Ona nie daje mi wiary albo utraciła wiarę w samą siebie. Nie wiem. Trudno ją przekonać, trudno mi się do Niej przebić bo jest smutna w środku. Jej uznanie mnie nie cieszy, kiedy mi tak gaśnie. Nawet nie wie, że jestem taka właśnie dzięki Niej! Dzięki sile jaką mi w życiu dała, dzięki zaufaniu jakim mnie obdarzyła odkąd byłam dzieckiem i temu, że zawsze uważała mnie za osobę wyjątkową.
Dumna była z moich osiągnięć a z porażek nigdy nie robiła dramatów…
Pomagała mi wyciągać wnioski i podtrzymywała na duchu, wierząc, że następnym razem będzie lepiej. Kiedy dorosłam nie wtrącała się, żyła własnym życiem i nie pociągała za emocjonalne sznurki, by wywierać jakikolwiek wpływ. Nie zawsze się ze mną zgadzała ale to nigdy nie było raniące, za to gdy potrzebowałam i zawalił mi się na głowę cały świat – Ona była przy mnie a przy Niej, jak opoka, słał mój Ojciec. Jakie to wydaje się logiczne i proste ale nie każdy potrafi kochać w taki sposób. Dała mi tyle ile mogła i umiała w danym nam czasie – jednak dzisiaj chyba sama nie wie, jak bezcennymi obsypała mnie darami i jak piękny był dla mnie ten nasz wspólny etap, kiedy byłam dzieckiem i kiedy dorastałam. Miłość, zaufanie, uwaga, uznanie i cierpliwość – dary losu ofiarowane przez Nią. Prawie wszyscy rodzice kochają swoje dzieci – każdy z nas to potrafi, każdy z nas się stara. Nie stoimy w miejscu, życie pozwala nam doświadczać wielu ról…
Mam trzy serca – jedno jest ciągle dzieckiem, drugie matką, a trzecie uczy się być babcią. Żadne z nich nie byłoby tak głębokie, gdyby nie to wszystko co ofiarowała mi Ona – moja Mama.
Mamo, może mi opowiesz czym jest miłość do dziecka? Może się otworzysz przy następnej kawie?
6 Odpowiedzi
Katarzyna
Trzy serca i każde piekne 😊
admin
Dziękuję ❤️
Emogene Huemmer
I need to to thank you for this great read!! I definitely enjoyed every little bit of it. Ive got you bookmarked to check out new things you postÖ
דירות דיסקרטיות בתל אביב Torrie Finkelson
admin
thanks a lot!
🙂
Ardella Archuleta
I was excited to discover this web site. I need to to thank you for your time due to this wonderful read!! I definitely appreciated every bit of it and i also have you book marked to check out new information in your site.
דירות דיסקרטיות Blanca Nicodemus
admin
Thank you so much for your lovely message! I’m truly grateful that you took the time to read and share such kind words. It means a lot to me!