NAWAŁ POKARMU – JAK SKUTECZNIE DZIAŁAĆ?

with Brak komentarzy

– Mamo, ratunku, co robić? Pomóż mi, poradź coś bo zwariuję!

Głos mojej córki postawił mnie na równe nogi. Była przestraszona i spanikowana bólem piersi, w jej głosie wyczułam frustrację i strach. Pierwsze co przychodziło mi do głowy to uspokoić ją, żeby się tak nie nakręcała. W pewnych sytuacjach lepiej nie poddawać się złym emocjom. Laktacja to proces, który nienawidzi stresu. Taki stan zawsze spowoduje wyrzut sporej dawki kortyzolu (zwanego hormonem stresu), więc proszę ją żeby się uspokoiła bo nawał pokarmu to normalna reakcja organizmu i zwykle ustępuje po pewnym czasie.

– Kamila, przede wszystkim uspokój się i przestań panikować, wszystko będzie dobrze. Jeśli chcesz to wsiądę w samochód i za 25 minut mogę u was być – ale najpierw zastanówmy się czy to jest konieczne?

– Jak mam się uspokoić jak mnie to tak boli, że nie mogę nawet nakarmić własnego dziecka! Co ze mnie za matka! Mam napięte i twarde piersi! Ty kiedyś też miałaś problemy, opowiadałaś mi o tym… Pamiętam jak mnie przestrzegałaś przed masowaniem i ja nic takiego nie robiłam!… A teraz nie mogę się nawet do nich dotknąć, co dopiero mówić o karmieniu! Są strasznie nabrzmiałe, twarde jak kamień! Nie chcę mieć takich problemów jakie ty miałaś! Nie dość, że mnie to boli to mała się pręży i złości… Nic mi nie wychodzi! – słyszę w słuchawce szloch.

– Czy rzeczywiście wiedziałam, że wszystko będzie dobrze, czy pamiętam jak postępować i mogę jej coś poradzić? Nie, nie jestem taka pewna. Jednak co do tego, że trzeba zacząć od wyciszenia emocji nie było wątpliwości. Moja córka jest osobą bardzo silną i zwykle szuka rozwiązań zamiast panikować. To zawsze ona wszystkich pociesza, wspiera i radzi co robić… Teraz jednak kompletnie nie jest sobą. To, co się z nią dzieje to hormonalna huśtawka a rozbuchane emocje mogą zaszkodzić każdej kobiecie w połogu dlatego czuję, że przede wszystkim musi się uspokoić i podejść do problemu racjonalnie.

– Nie możemy rozmawiać kiedy panikujesz i płaczesz mi w słuchawkę. Musisz szybko zacząć działać, popłaczesz sobie później. Po pierwsze, nie wiem czy pamiętasz ale kiedyś kupiłam ci takie żelowe okłady na piersi. Można je chłodzić albo ogrzewać. Może lepiej spróbuj je ogrzać. Wydaje mi się, że ciepło będzie lepszym rozwiązaniem, na twoim miejscu uważałabym, żeby nie przeziębić piersi bo są teraz szczególnie wrażliwe. Spróbuj ciepłe okłady przyłożyć na obie piersi. uważając, żeby nie były zbyt gorące – mają być przyjemnie ciepłe. Zanim okłady ci się ogrzeją – to możesz jeszcze wskoczyć pod ciepły prysznic – to też może trochę pomóc. Kiedy żelowe wkładki będą się ogrzewać poproś Pawła, żeby wyciągnął z lodówki kilka grubych liści kapusty. Te liście trzeba stłuc najlepiej drewnianym tłuczkiem tak, żeby zmiękły i puściły trochę soku, żeby były wilgotne. Niech później przełoży tak utłuczone liście na gaziki wielkości dłoni i ułoży kilka takich okładów na talerzyku, żebyś mogła po nie wygodnie sięgać. Po prysznicu, ułóż się wygodnie na grubym ręczniku, przyłóż okłady z kapusty ale tak, żeby gaza chroniła skórę przed kontaktem z liśćmi, bo bezpośredni kontakt wilgotnego od soku liścia kapusty z delikatną skórą piersi może ją podrażnić. Na to przyłóż cieplutkie żelowe kompresy i zawiń się w ręcznik, przykryj kocem – tak, żeby ci było ciepło.

– Dobrze, czy to mi pomoże?

– Mam nadzieję, ale to nie wszystko. Musisz się jeszcze przeprosić z laktatorem. Niech Paweł, przygotuje ci laktator, trzeba wygotować wszystkie jego końcówki, musi być sterylny. Jak już poczujesz, że masz rozgrzane piersi, to przyłóż sobie laktator ściągając tylko tyle pokarmu ile potrzeba, żebyś poczuła ulgę i znowu mogła bez problemu przystawić malutką. Nakarm ją z obu piersi – moim zdaniem taki zabieg powinien ci przynieść ulgę. Jednak jeśli te działania nie przyniosą rezultatu to trzeba się skontaktować z lekarzem albo pielęgniarka środowiskową.

– Mamo, ale ja się boję, że jak zacznę ściągać pokarm laktatorem to się rozreguluję i będę miała problemy z karmieniem.

– Już masz problemy. Teraz musisz szybko działać, żeby nie dopuścić do zastoju pokarmu a nawet do stanu zapalnego. Tu chodzi tylko o to, żeby nie zatkały się kanaliki, żeby pierś mogła swobodnie pracować. Nie martw się, to się wszystko szybko unormuje. Wystarczy, że będziesz siebie obserwować i bardzo szybko sama wyczujesz ile i kiedy musisz sobie ściągnąć pokarmu. Raz spróbujesz i zostaniesz specjalistką w tej dziedzinie. Kamila, zaufaj sobie, jeśli chodzi o mnie, to ja ci tylko podpowiadam jakąś wypróbowaną przeze mnie metodę ale ta metoda nie musi ci pasować. Jednak teraz, w środku nocy wypróbuj mój sposób. Gdyby to nie pomagało albo pojawiła się gorączka to natychmiast dzwoń po fachową pomoc ale skoro piersi od niedawna są takie bolesne to jest duże prawdopodobieństwo, że sobie z tym poradzisz sama.

Po godzinie miałam telefon od Kamy.

– Mamo jesteś genialna! Rewelacja ten laktator! Jaka ulga, niemal natychmiast mi ulżyło. Super też okazały się te żelowe wkładki od ciebie, dzięki. Jak tylko  odciągnęłam trochę pokarmu udało mi się spokojnie nakarmić małą. Tak ślicznie zjadła… Ale ta kapusta śmierdzi!!! Masakra!
Musiałam się po tych liściach starannie umyć zanim przystawiłam maluszka – ale fakt, jak tylko przyłożyłam te liście na ogrzane piersi to poczułam wielką ulgę, super.

– Uff, znowu się udało! Okazuje się, że babciowe porady wcale nie muszą być takie złe.
😉

Zostaw Komentarz