Opuszczam salę oddziału położniczego w szpitalu bielańskim. Lecę wypełnić swoją pierwszą misję! Jest już koło południa.
To jedne z najgorętszych dni tegorocznego lata. Na dworze jakieś 32, 33 stopnie Celsjusza. Jest trzeci sierpnia, słońce oślepia a na niebie nie ma ani jednej chmurki. Mijam rozkopany chodnik i podjazd, bo szpital jest w remoncie. Nie mogę zabrać swego samochodu, bo jadę tylko na Plac Wilsona, to rzut beretem a na parkingu szpitalnym taki tłok, że nie będzie już szansy ponownie zaparkować.
Taksówka już na mnie czeka. Wsiadam uskrzydlona całą sytuacją i proszę o kurs na Pl. Wilsona tak, żebym mogła wyskoczyć do Empiku. Taksówkarz bardzo miły, młody, pogodny – zagaduje o mój pośpiech a ja natychmiast chwalę się, że zostałam babcią! To słowo już nie drapie mnie po uszach! Po komplemencie, że nie wyglądam na babcię moje życie powraca do właściwych proporcji a pan taksówkarz z miłego awansuje do rangi – uroczy!
Nie mniej jednak upał boleśnie daje się we znaki. Mimo włączonej klimatyzacji czuję, że roztapiam się w tej taksówce jak wyjęte z zamrażarki lody. Błyskawicznie dojeżdżamy do Empiku a ja uświadamiam sobie, że wejdę w posiadanie tylko jednego Spocka. Przecież, jeśli ja dam im tą książkę w prezencie, to sama nie będę na bieżąco! Ja też potrzebuję mieć dostęp do fachowej literatury! Jako świeżo upieczona babcia nie mogę pozostawać w tyle! W trakcie rozmowy z panem taksówkarzem, szukam książki przez Internet w innych księgarniach. Dzwonię i dowiaduję się, że nakład już jest wyczerpany albo, że ta książka znika z półek niczym świeże bułeczki!
Taksówka parkuje na chodniku, ja wybiegam i wpadam do Empiku gdzie miły chłód działającej klimatyzacji przynosi natychmiastową ulgę, uwalniając ciało od wszechogarniającego upału. Ustawiam się w kolejce ale już po chwili rozmawiam ze sprzedawczynią i powołuję się na rozmowę telefoniczną. Mówię o książce, którą odłożono na moje nazwisko. Rozmawiam z drugą panią z obsługi klienta, ta po przynosi mi wymarzony podręcznik a ja patrzę i oczom nie wierzę!
Teraz ta książka wygląda jak przysłowiowa cegła! Jest grubsza, cięższa i większa od tej, którą pamiętam sprzed 30 lat! – Zupełnie tak samo jak ja. Pozycja jest zaktualizowana. Rozdziałów o wiele więcej niż kiedyś.
W trakcie płacenia i pakowania cennego nabytku, rozmawiam swobodnie ze sprzedawczynią chwaląc się, że właśnie zostałam babcią, więc sama też potrzebuję tej książki dla siebie! Widocznie jestem bardzo przekonująca, bo spotyka mnie ogromna życzliwość ze strony ekspedientki. Młoda dziewczyna z działu klienta postanawia mi pomóc i szuka w swoim komputerze, czy znajdzie się gdzieś w Warszawie jeszcze jeden egzemplarz? Pani znajduje i z radością komunikuje mi, że jest! Wyjaśnia, że stąd mam naprawdę blisko. Książka jest do odebrania w Empiku na ul. Alei Zjednoczenia, tam też został już tylko jeden egzemplarz i będzie na mnie czekał! Dzwoni do wybranej księgarni i rezerwuje książkę.
Po chwili uśmiecha się i wręcza mi karteczkę z dokładnym adresem i numerem telefonu do tamtego Empiku. Kolejkowicze gratulują, życzą wnuczce zdrowia. Pędzę uskrzydlona w kierunku taksówki i proszę kierowcę aby jechał w Aleję Stanów Zjednoczonych nr 20, tak jak usłyszałam. Kartkę z adresem wsuwam w Spocka, którego już wyjęłam z reklamowej torby i z wypiekami zaczynam studiować.
Taksówkarz mówi, że to jakieś 8 kilometrów, ja przytakuję pochłonięta lekturą. Wertuję z zachwytem nowo zredagowane rozdziały – z zachwytem, bo odnajduję odpowiedzi na wszystkie pytania jakie mi dzisiaj zadawała moja córka. Weryfikuję czy udzieliłam jej prawidłowych odpowiedzi i przypominam sobie tematy zapomniane. Jedziemy przez zatłoczone miasto. Czas strasznie szybko gna, a w taksówce ten sam upał – mimo włączonej na max klimatyzacji. Jestem pochłonięta lekturą, ale po 40 minutach zdziwiona, że nasza jazda aż tak się przeciąga!
Nagle zauważam, że jesteśmy po drugiej stronie Wisły! Pytam miłego taksówkarza, ale on mówi, że już jesteśmy prawie na miejscu i próbuje zaparkować w pobliżu budynku zgodnie ze wskazanym przeze mnie adresem. Parkujemy w pobliżu przystanku autobusowego a moja uwagę przyciąga niespotykanie wysoki krawężnik. Dopiero teraz jestem troszeczkę zaskoczona. Wysiadam z taksówki, adres się zgadza, numer domu ten sam. Obchodzę budynek dookoła zalana falą słonecznego żaru. Jest znacznie goręcej niż w taksówce, mam już mokre plecy i kark. Szukam księgarni ale tu nie ma żadnego Empiku!
W tym miejscu stoi zwykły mieszkalny blok, długi na wiele klatek. Wracam do samochodu i wyciągam kartkę z adresem… tam jest napisane Ul. Al. Zjednoczenia 20 – a nie Aleja Stanów Zjednoczonych!!! Ta różnica niestety sporo mnie kosztowała, licznik bije, miasto rozleniwione od lejącego się z nieba żaru a ja nadal bez pożądanej książki!
Taksówkarz z niedowierzaniem kręci głową głośno się śmieje – ja również! – Przecież mówiłem Pani, że to osiem kilometrów a Pani mi przytaknęła.
Zawracamy, już ponad godzinę spędziłam w taksówce a powrót zabierze nam co najmniej 40 kolejnych minut – bo na mieście straszne korki! Przez to spedzę mniej czasu z dziewczynami! Jestem zła na siebie ale trudno. Dostaję wiadomość na Messenger:
3 sierpnia:
Kamila: 12:28
– Mama gdzie jesteś? Babcia wyzwana na posterunek!:)
Ja: 12:32
– Jeszcze chwilka bo właśnie jeżdżę sobie taksówką po Warszawie, taka wycieczka krajoznawcza.
Kamila: 12:35
– Ups! Nie za bardzo rozumiem…
Ja: 12:36
– Pojechałam po drugi egzemplarz Spocka w Al. Stanów Zjednoczonych zamiast Aleję Zjednoczenia…
O godzinie 13:30 wysiadłam z taksówki mokra jak szczur. Zapłaciłam majątek za ten szczególny kurs, oraz majątek za oba wydania Spocka ale byłam szczęśliwa, wiedząc, że dzieci nie zostaną pozostawione bez lektury! Pierwsza moja misja właśnie dobiegła końca – nawet jeśli już nie będę mogła przy nich pobyć tego dnia, to w razie potrzeby będą wiedzieć gdzie szukać poprawnych odpowiedzi na swoje pytania i wątpliwości…
Zostaw Komentarz