No, wpadłam chyba aż po same uszy! STOP!
Przecież teraz to przede wszystkim moja córka i tatuś maluszka muszą się oswoić z nową sytuacją!
Babcia szykuj odwrót! To jest ich maleństwo, więc ciesz się, że spokojnie będziesz przesypiać nadchodzące noce,
czego w bliżej nieokreślonym czasie nie da się powiedzieć o sytuacji świeżo upieczonych rodziców!
Rodzice nawet jeśli jeszcze nie znają instrukcji obsługi niemowlaka, to z pewnością bardzo szybko się nauczą. Im szybciej tym lepiej, niech trenują samodzielność, którą tak sobie cenią – to zresztą wielki atut każdego solidnego związku. Są teraz prawdziwą rodziną – a babcia musi sobie to wszystko spokojnie poukładać.
Mam jednak przemożną ochotę wpatrywać się w to maleństwo i już czekam żeby po karmieniu jeszcze choć przez chwilkę wziąć małą do odbicia, potrzymać, skorzystać, że córa nie ma tyle siły, więc jest szansa, że mi na to pozwoli.
Oczywiście, że pozwoliła! Jest wdzięczna, że mogę potrzymać maluszka, bo jej brakuje jeszcze sił. Teraz odpoczywa chwilę próbując jakoś ułożyć się na łóżku. Tryskam radością, tulę, czuję spokój maleńkiego ciałka, przy okazji rozbawiam dwie sąsiednie mamy – aż mówią, że nie mają się siły śmiać gdy nagle moja córka zasypuje mnie pytaniami:
– Mamo, co dalej? – Co ja mam dalej robić?Jak często trzeba karmić takiego maluszka? Mówią, że na żądanie – ale czy to na pewno zdrowo? Ile razy dziennie ona powinna jeść? Ile powinna robić kupek, pamiętasz?
Pisałam już, że te pytania rozwalają mnie na łopatki. Odpowiadam, że na początku przy takim maluszku trzeba dużo wyczucia i należy się wsłuchać w potrzeby dziecka. Że tak mi się wydaje a jeśli ma wątpliwości, niech popyta pielęgniarek albo innych mam – są przecież bardziej na bieżąco niż ja.
Nasza rozmowa jednak się rozwija i widzę, że moje dziecko zaczyna się bać, że za mało wie na temat całodobowej pielęgnacji w pierwszych dniach! Coś tam pamięta z kursu, ale z przeczytanych wcześniej książek – niewiele … Ta sytuacja budzi we mnie niepokój – bo przecież po południu wychodzą ze szpitala, wracają z dzidziusiem do domu a młoda mama ma więcej wątpliwości i niepewności niż ja! Jestem bombardowana kolejnymi pytaniami…
W panice cofam w swojej głowie taśmę mojego życia o 30 lat i przypominam sobie, że ja przed porodem miałam dwa razy przeczytanego od deski do deski doktora SPOCKA! Nagle przypomina mi się i autor i treść! Pytam córkę co czytała przed porodem? Rozmawiamy chwilę, jednocześnie staram się „wygooglować” tytuł, żeby sprawdzić czy jeszcze w ogóle ta pozycja ma rację bytu na rynku zmieniających się mód.
– Jest! Kochany wujek Google! Książka jest dostępna w Empiku i w dodatku ta pozycja ma maksymalną ilość gwiazdek i świetne opinie czytelniczek, młodych mam. Zaczynam więc swoją drugą dyplomatyczną narrację, szczerze powątpiewając w zainteresowanie własnego dziecka jakąś książką, o której nie słyszała od swoich koleżanek – bo do tej pory tylko ich autorytet wchodził w grę. Pomyślałam, że skoro z karmieniem i poduszką jakoś nam się udało, to może zamiast trząść się nad dzidzią, którą i tak mi dzisiaj zabiorą z pola widzenia, zadbam o poziom edukacyjny i minimum solidnej wiedzy z podręcznika lekarza praktyka! To będzie pożyteczniejsze od moich kolejnych zachwytów nad niemowlakiem. Nabieram wewnętrznego przekonania, że jeśli wyposażę swoje dzieci w solidną i dobrze napisaną lekturę przynajmniej się na coś przydam. Podejmuję temat:
– Wiesz, przypomniało mi się, że była taka rewelacyjna książka, która była dla mnie bardzo pomocna od pierwszych chwil twojego życia. Na pewno w szkole rodzenia proponowali wam wiele tytułów. Wiem, że sporo z Pawłem czytaliście – ale chyba tego u Was nie widziałam. Popatrz, znalazłam w Internecie! To naprawdę świetna książka, szczerze ubolewam, że wcześniej Ci jej nie podsunęłam. Całkiem o niej zapomniałam. Ciekawe czy można ja gdzieś dostać? O, zobacz jednak jest w sprzedaży! Czekaj, sprawdzę, gdzie ją można kupić? – W tym momencie w sukurs przychodzi mi młoda mama z sąsiedniego łóżka. Ona ma już drugie dziecko, więc jej zachowanie skrajnie różni się od języka ciała mojej córki. Bije od niej spokój i pewność siebie. Jej dzidziuś nie płacze a ona ma płynne, pewne ruchy kiedy dotyka się do swojego dziecka. Widać, że dobrze wie jak odczytywać sygnały niemowlaka i z uwagą obserwuje swoje maleństwo. Aż miło na nią popatrzeć. Z pewnością jest autorytetem na tej sali dla pozostałych mam. Potwierdza, że to fantastyczna książka i że przy pierwszym dziecku była dla niej skarbnicą wiedzy.
Moja córka z uwagą słucha i zapala się do tego tematu a ja już tylko rozpalam tą iskrę i znajduję informacje w Internecie, że książka jest do kupienia, rzut beretem od szpitala bielańskiego! – Jest w Empiku na Placu Wilsona! Wiesz, zadzwonię potwierdzić czy to prawda? – Czuję się podekscytowana i dzwonię do księgarni. Pani potwierdza, że mają ostatni egzemplarz. Teraz już zostaje tylko zarezerwować i pojechać. Warto zadbać, żeby świeżo upieczeni rodzice po powrocie ze szpitala byli już w posiadaniu tak bliskiej memu sercu lektury!
Przecież zostaną sami, więc mogą mieć wiele zaskakujących sytuacji – niech się z nimi mierzą mając do dyspozycji dobre źródło wiedzy! To będzie ich czas, ich samodzielność i ich niepokoje. Wyczekali sobie ten moment wspólnego powrotu z maluszkiem do domu, chcą być sami, dlatego jedyne, co mogłam zrobić, to zaproponować, że podjadę taksówką po tą książkę i za chwilę znajdziemy fachowe odpowiedzi na wszystkie nurtujące nas pytania.
Moja córka, o dziwo, jest tym pomysłem zachwycona! Zamawia mi taksówkę i już się cieszy, że przed przyjściem Pawła poprzeglądamy sobie najważniejsze rozdziały a później sami jako rodzice szybko nadrobią zaległości. Taksówka czeka. Wybiegam z sali przejęta tak, jakbym leciała moim dzieciom na ratunek. Jestem podekscytowana misją kupna książki i uszczęśliwiona, że moja krytyczna córka odniosła się do pomysłu z książką, którą kiedyś ja czytałam z takim entuzjazmem!
Zostaw Komentarz