A z tymi babciami to bywa rozmaicie!
Te, które już doholowały swoje wnuki do pierwszej klasy szkoły podstawowej nie do końca pamiętają jak to jest z takim niesfornym maluszkiem… Ile się trzeba natrudzić, żeby pojechać na zwyczajną wycieczkę! Jakże boleśnie się o tym przekonałam umawiając nieopatrznie wspólny spacerek z babcią Tereską! Kim jest babcia Tereska? Tego nie zdradzę, bo miałabym za swoje gdyby ten tekst wpadł w jej ręce. Nie mniej, z mojego doświadczenia, kobiety, które noszą to imię cechuje wielki dar przekonywania i niezłomna siła charakteru. Każda znana mi Teresa, w niezrozumiały dla mnie sposób, wywiera wpływ na swoje otoczenie do takiego stopnia, że trudno się nie podporządkować. Teresa to kobieta, która wychodząc na deszcz powie, że świeci słońce a przyłapana na paleniu papierosa powie, że lekarz jej zalecił jednego dziennie po śniadaniu bo gwałtowne odstawienie może jej grozić atakiem astmy więc musi odstawiać stopniowo. Przy tym warto zaznaczyć, że „stopniowe” rzucanie palenia w wykonaniu Teresy, którą opisuję trwa już mniej więcej ze dwadzieścia lat…
😉
O tym jak bardzo trzeba na naszą Tereskę uważać przekonałam się kiedy w końcu udało nam się zdzwonić na obiecaną kawkę, żebym nareszcie mogła pochwalić się swoją wnuczką. Jako babcia z krótkim stażem jestem tak łasa na wszelkie pochwały i zachwyty na temat wnusi, że chyba tracę rozum! Jest środek tygodnia, zimowy szaro-bury dzień, chwilami deszczowy i dosyć chłodny. Mieszkamy blisko Lasu Kabackiego, więc w kilka minut można dojść do wielu fajnych miejsc. Na klatce schodowej naszego budynku przycumowałam wózek Alicji, wystarczy zatem skontaktować się, doprecyzować godzinę spotkania, ubrać dziecko, odpiąć ten wózek i wyjść. Nic prostszego!
Dzwonię z rana do Teresy, żeby dogadać szczegóły i zaczynamy planować.
Zapraszam do siebie na kawę a później, o ile pozwoli nam pogoda, proponuję wybrać się na spacer po pobliskich parkach i skwerkach zabaw. Tereska słucha jakby nie słyszała i jak tylko zawieszam głos proponuje wspólną wycieczkę do Łazienek! Zachwala ten pomysł tak uroczo, że nie mam serca odmówić – bo chyba bym jej sprawiła wielki zawód. W pierwszej chwili jestem zaskoczona, że bez słowa protestu pozwalam się przekabacić. Niemal po kościach zaczynam czuć, że to chyba nie najlepszy pomysł na dzisiejszy dzień. Nie bardzo wyobrażam sobie taką nieplanowaną wyprawę pod względem organizacyjnym ale Tere aktywując swój dar perswazji rozbraja mnie całkowicie. Bardzo szybko dociera do mnie fakt, że na wszystko co ona proponuje godzę się bez mrugnięcia okiem i już nie mam odwrotu bo sprawiłabym jej zawód – a za żadne skarby tego świata nie chcę jej tego zrobić! Tak przekonująco zachwala łazienkowski park, że odnoszę wrażenie jakbym tam nigdy w życiu nie była i koniecznie muszę nadrobić taką zaległość! Cóż za asertywność z mojej strony!
Ulegam namowom, choć po zakończeniu rozmowy wewnętrzny opór narasta. Szukam w głowie pozytywów, wypieram niepokój. Tłumaczę sobie, że przecież mam do dyspozycji samochód córki z zamontowanym fotelikiem… Pocieszam się naiwnie, że to żaden problem wrzucić małą do auta, zabrać drugi obiadek w słoiczki, spakować przewijak i kilka pieluch… Przez chwilę cały plan wydaje się możliwy do spełnienia, jednak jeszcze nie wiem co mnie czeka… Po dogadaniu godziny naszego spotkania Tereska proponuje pewne usprawniające rozwiązanie; – skoro już jadę samochodem, to nie ma sensu, żebyśmy jechały dwoma.
Proponuje mi, żeby ją po drodze zgarnąć, bo przecież mieszkamy niedaleko siebie. Coś mi w głowie podpowiada, że to w drugą stronę – kierunek Piaseczno – ale urok Teresy z jakim do mnie przemawia przerasta moją możliwość podjęcia jakichkolwiek negocjacji! Ulegam, muszę przerwać naszą rozmowę bo mała ma już mokrą pieluchę i zaczyna mnie totalnie dekoncentrować.
Zmiana pieluchy i szybka analiza sytuacji uświadamia mi, że prowadzę w swej podświadomości wewnętrzny dialog próbując przekonać samą siebie, że chyba jestem w stanie jakoś sprawnie się zorganizować. No cóż, na tym etapie jeszcze w siebie wierzę.
😉
Przewijam małą i zastanawiam się co mnie teraz czeka? – A przecież mogłam powiedzieć, Teresce, że to nie najlepszy pomysł z tymi Łazienkami! Mogłam spokojnie po drzemce Ali, nakarmić dziecko obiadkiem, ubrać, wsadzić w wózek i wyjść na zwyczajny spacer, zapraszając Teresę do nas!
Czas ucieka – trudno, klamka zapadła. Postanawiam się jednak nie poddawać i niczego już nie odwoływać.
Teraz przewiduję, że mała będzie spała do 12 tej, później pora karmienia, zmiana pieluchy, ubieranie i wypad!
O trzynastej będziemy już gotowe do wyjścia. Wszystko sobie wcześniej przygotuję jestem przecież świetnie zorganizowana!
– Czy to naprawdę takie skomplikowane?
Wiem, że muszę zabrać ze sobą wózek, bo mała ucieka gdzie chce i nie sposób za nią nadążyć a wtedy nie pogadamy, nie ma szans. Dla mnie to jednak spore wyzwanie. Trudno się rozkłada na dwie części bo ma spore kółka i dość ciężką gondolę. Zawsze jest mi trudno, by samodzielnie złożyć tę część z kółkami – o zapakowaniu jej do bagażnika w Kamili samochodzie nawet nie wspomnę! Ten bagażnik jest niczym biuro rzeczy znalezionych, złożyć wózek i wpakować go do środka może zająć mi sporo czasu. No trudno, poczekam aż malutka zaśnie, wtedy zbiegnę i szybciutko jakoś uporam się z tym wózkiem… w końcu Kamila sobie świetnie radzi, czemu ja miałabym nie sprostać? Kiedy tylko Ala odpada na swoją codzienną, stałą drzemkę szybciutko zbiegam na dół pod klatkę schodową gdzie stoi zaparkowane auto. Postanawiam wykorzystać czas drzemki by rozłożyć i zapakować do bagażnika ten koszmarny wózek. Odpinam zabezpieczający łańcuch, odprowadzam wózek do samochodu.
Otwieram bagażnik i ogarnia mnie rozpacz! Nie wiem jakim cudem moja córka jest w stanie cokolwiek do niego zapakować?!
Ręce opadają, ale nie poddaję się bo przecież z tego samego bagażnika jeszcze dziś rano Kamila go wyjęła! Musi się jakoś zmieścić! Wywalam połowę klamotów na chodnik i kiedy już jest dość miejsca, żeby go tam wreszcie zapakować, podejmuję próbę rozłożenia wózeczka na dwie części – bo bez tego ani rusz. Próbuję odłączyć gondolę od kół ale idzie mi to jak krew z nosa. W końcu gondola stoi już na chodniku, teraz pora na kółka. Mocuję się w pocie czoła, dzielnie walczę, ale nie jestem w stanie przypomnieć sobie w jaki sposób oni składają ten dolny element?!
Tracę czas i cierpliwość, nasłuchuję czy Ala się nie obudziła – na szczęście okno jest otwarte i byłoby ją słychać.
Wieje okropny wiatr a ja jestem już spocona i poirytowana kolejną, nieudaną próbą. Wyciągam telefon komórkowy i dzwonię do córki. Kamila prowadzi ważne spotkanie i nie bardzo jest w stanie ze mną rozmawiać. Ale czy to teraz interesuje gotującą się ze złości babcię? Nie daję za wygraną, zachowuję się jakbym sama kiedyś nie pracowała w korporacji, ignoruję znane mi zasady i krzyczę do telefonu wściekła na cały świat, że potrzebuję pomocy! Przestraszone dziecko reaguje, przerywa spotkanie pytając czy to ważne?!
Nakręcona złością na przedmioty martwe, będąc na granicy furii krzyczę pod wiatr do telefonu, że ważne, nawet bardzo! – Kamila prosi mnie o chwilę cierpliwości, z trwogą w głosie obiecuje, że za chwilę do mnie oddzwoni. Czekam. Oddzwania. Cierpliwie zaczyna mnie instruować więc staram się robić co mi podpowiada trzymając telefon komórkowy między uchem i ramieniem… Jednak wieje wiatr i najwyraźniej brakuje mi trzeciej ręki więc oczywiście komórka mi się wyślizguje ale szczęśliwie łapię ją w locie. – Uff, z refleksem jeszcze nie jest u mnie źle więc wypuszczam wózek z rąk i w ostatniej chwili łapię w locie mój nowiusieńki telefon!
W akcie rozpaczy zaczepiam jakiegoś przechodnia…
To starszy, kulturalny pan. Proszę go błagalnym głosem desperatki, żeby mi na głośnomówiącym potrzymał telefon bo tam córka instruuje mnie jak mam złożyć dół tej koszmarnej konstrukcji! Pan mocno zaskoczony i trochę rozbawiony sytuacją bez słowa protestu służy mi za statyw do mojego telefonu aż w końcu cała operacja zostaje zwieńczona sukcesem. Uśmiecham się, dziękuję – pan poleca się na przyszłość. – Uff, wózek już zapakowany! Siadam na chwilę na miejscu kierowcy bo dawno nie jeździłam samochodem z dźwignią zmiany biegów i postanawiam próbnie odpalić stare auto, żeby sprawdzić poziom paliwa i oleju, taki mam nawyk.
Poziom paliwa jest bliski zeru ale ja przy okazji nieświadomie uruchamiam alarm. Nie wiem jak to się stało?!
Jestem już cała mokra i wystraszona, że przeraźliwie wyjący alarm obudzi śpiące dziecko. Wyłączam alarm pilotem, zamykam auto i wracam do domu spakować jedzenie i przygotować obiadek, żeby po obudzeniu szybciutko nakarmić malucha. Przygotowuję torbę ze wszystkim co może mi być potrzebne na długim spacerze w Łazienkach, bo nie zamierzam wracać już na drugi obiadek do domu. Wszystko jest w końcu popakowane i gotowe, więc mam nadzieję w spokoju, póki mała śpi, jeszcze usiąść na pięć minut, żeby wypić kawę. Włączam sobie muzykę i dolewam do pysznej, pachnącej kawki odrobinkę ubitego na sztywną piankę mleka… Och, co za upragniona chwila! Na to właśnie czekałam!… Rozsiadam się na kanapie, podnoszę do ust pachnącą waniliowym Nespresso filiżankę i… – NIEDOCZEKANIE MOJE!
Chwilę obiecującej ciszy przerywa rozdzierający krzyk z drugiego pokoju. Ala właśnie się obudziła a jej wrzask słyszą już nie tylko sąsiedzi na naszej klatce. Aż podskoczyłam jak porażona prądem, jakby się stało coś strasznego. Błyskawicznie odstawiam w bezpieczne miejsce gorącą filiżankę i pędzę do drugiego pokoju potykając się o własne nogi. Maluszek choć spłakany na mój widok promienieje radością wdzięcznie śmiejąc się od ucha do ucha. Wyciągam ją z łóżeczka i zaczyna się codzienna rutyna. Buziaki, uśmiechy, przytulanki, zmiana pieluch, uciekanie, przebieranie, uciekanie i kolejne siusiu. Po przewinięciu wsadzam ją do fotelika, żeby nakarmić… – telefonuje Tereska.
Przesuwam nasze spotkanie o pół godziny…
Jak zwykle podstawiam małej obiadek pod nos w nadziei, że szybko zje bo już woła swoje typowe: – „am, am”, co oznacza, że jest głodna. Tłuściutkim paluszkiem wskazuje na kubeczek z maślanką i stęka coś do mnie, więc biorę kubeczek i pytam czy chce maślankę? Na jej ślicznej buzi widzę błogi uśmiech i jedno z nielicznych znanych jej pierwszych słów – czyli: -„tak”. Podchodzę do niej z tą maślanką gdy Ali nagle czerwienieje cała twarzyczka. W oczkach już rozpoznaję charakterystyczne „świeczki”… Ala napina się i pręży w krzesełku wołając: – ” e, e”! – Pytam czy chce kupkę?…
Czas płynie, minuty na ściennym zegarze przyśpieszają. Bardzo szybko orientuję się, że już nie muszę pytać Alusi o kupkę. Sądząc po bogatym języku ciała mojej wnuczki kupka z pewnością już jest w drodze. Po kilkunastu sekundach nie mam wątpliwości, że dotarła do celu. Zabieram talerzyk sprzed noska i oczywiście Ala podnosi wrzask. Protestuje i pokazuje na maślankę i na odstawiony talerzyk zalewając się łzami i wołając z rozpaczliwą pretensją w głosie swoje sakramentalne: – „am-am”, am,-am”!
Odstawiam kubeczek na stojący obok stół, próbuję zdemontować stoliczek, żeby wypiąć rozpłakane dziecko z asekurujących ją pasków i wziąć na ręce do przebrania. Ala się buntuje, pręży, woła: -„nie”! Owe: „nie” – to ostatnio jest jej ukochane słowo, chyba, że w zasięgu wzroku widzi swoją maślankę. Kolejne przewijanie i karmienie jest już w toku. Nawet się nie obejrzałam jak szybko ucieka czas. Mija termin, w którym planowałam wyjść z domu. Orientuję się, że Teresa może być już gotowa do wyjścia – ja z pewnością jeszcze nie!
Łapię za telefon, żeby powstrzymać Teresę i faktycznie, dobrze robię bo babcia Tereska jest już w płaszczyku, gotowa do wyjścia.
Przesuwam nasze spotkanie o kolejne pół godziny.
Sprzątam po obiedzie, przewijam i szykuję małą. Ganiam za nią z bucikami, ale wiem, że mam już spakowaną torbę. W końcu dziecko jest już ubrane, więc sama idę do przedpokoju po swoją kurtkę. Ala w pełnym rynsztunku czeka na rozwój wypadków. Tryska energią, słychać tupanie aż po chwili zapada cisza jak makiem zasiał. Ups! To zwykle wróży jakiś problem. Przecież nie było mnie przy niej tylko przez chwilkę! Nawet nie wiem w jaki sposób dorwała się do spakowanej przeze mnie torby, w każdym razie po cichutku, błyskawicznie ją rozpakowała. Na podłodze w kuchni zastałam zawartość wszystkiego, co wcześniej sobie przygotowałam na naszą wycieczkę.
W końcu udało nam się wyjść z domu i zamknąć za sobą drzwi. Czas płynie nieubłaganie.
Wsadzam małą w jej fotelik i z trudem zapinam klamrę jej pasów. Mocuję się z tym zapięciem, ale trudno, w końcu wszystko już jest OK. Dzwonię z samochodu do Teresy informując, że nareszcie wyjeżdżamy. Niebawem minie godzina 14-ta! Uruchamiam silnik i rzut oka na kontrolki. Oczywiście, świeci się rezerwa! Chce mi się krzyczeć ze złości ale we wstecznym lusterku widzę uśmiechniętą buzię mojej Ali. Złość rozchodzi się po kościach. Jednak nie będę ryzykować z dzieckiem przejazdu przez całe miasto na paliwowej rezerwie. Czas pędzi jak szalony – my ciągle pod domem…
Dzwonię do Teresy, żeby jeszcze nie wychodziła bo mam za mało paliwa!
Na szczęście stacja benzynowa jest po drodze. Mamy już ponad godzinowy obsuw. Tankowanie i bolesna świadomość, że jadę w kierunku przeciwnym do Łazienek nie dodaje mi skrzydeł… Jadę Płaskowicką w stronę ulicy Puławskiej ale trudno nazwać to jazdą! Ja stoję w korku! Przebudowa ulic boleśnie uświadamia mi, że dzisiaj to ja do tych Łazienek dojechać nie mam szans!
Ali nagle zmienia się nastrój, zaczyna prężyć się i stękać wściekając w ciasnym foteliku. Serce mi krwawi. W lusterkach widzę jak biedne dziecko popłakuje masakrując własny kciuk. Nie wiem co się dzieje, próbuję się pocieszyć, że może jest zmęczona i za chwilę zaśnie. Słyszę dziwny odgłos z tylnego siedzenia i czuję, że atmosfera w aucie się zagęszcza. Skoro była kupka to mam nadzieję, że to tylko „pachnący” wiaterek przedmuchał jej jelitka… Oby! Kawalkada aut blokuje jezdnię. Nie jestem w stanie już nigdzie uciec, więc teraz nie jedziemy lecz posuwamy się żółwim tempem… Wietrzę auto i oczywiście…
Dzwonię do Tereski, przesuwam spotkanie, kochana Tereska czeka na mnie wytrwale.
– Ufff! Dojechałam. Przed nami teraz kolejne pół godziny drogi w kierunku Łazienek. Już przed trzecią nareszcie docieramy do celu!
No cóż, żeby uniknąć korków – musiałyśmy ponownie zapakować się do auta ok. 16 – tej.
Ale było bardzo ładnie… w tych Łazienkach!
😉
53 Odpowiedzi
Margit Pablo
I want to to thank you for this fantastic read!! I absolutely loved every bit of it. I have you saved as a favorite to look at new things you postÖ
דירות דיסקרטיות בבאר שבע
admin
Thank you very much for these words. I wanted to give up writing, but recently I found so many nice comments that I think I’ll write a little again and see what happens next.
🙂
Anisa Caraher
An interesting discussion is definitely worth comment. I do believe that you ought to publish more about this subject, it might not be a taboo subject but typically people dont discuss such topics. To the next! Best wishes!!
דירות דיסקרטיות בירושלים
נערות ליווי ברעננה
I would like to thank you for the efforts you have put in penning this site. Im hoping to view the same high-grade content from you in the future as well. In truth, your creative writing abilities has inspired me to get my own site now 😉
admin
It’s so nice to read your opinions about my blog.
The topic seems niche, so I didn’t think it would interest people from far away.
I wish you good luck with your site!
Thanks a lot!
🙂
RSS Polska
Słowa mają ogromną moc, Ja bardzo w to wierze. Mogą inspirować, dawać motywację lub pocieszenie. Czasem w jednym zdaniu jak zaklęta jest madrość, której szukamy w życiu przez bardzo długi czas. Twój blog to dosadnie urzeczywistnia!
admin
Zgadzam się w pełni.
XMC-System
To nie tylko blog, to jak interaktywna galeria sztuki, gdzie każdy artykuł to jak obraz, wzbogacający myślenie o różnorodne perspektywy, a autor to jak kurator, selekcjonujący najbardziej wartościowe dzieła.
admin
Bardzo piękne słowa. Cieszę się, że w taki sposób można odbierać to moje pisanie.
Dziękuję
Polish News
Twoja zdolność do przekazywania trudnych koncepcji w prosty i przystępny sposób zdecydowanie wyróżnia ten artykuł, co czyni go nieocenionym źródłem wiedzy dla różnorodnej publiczności.
admin
Dziękuję.
🙂
Szukarki.pl
Treść jest klarowna, dobrze zorganizowana i pełna przydatnych wskazówek. Autor doskonale wyjaśnia kluczowe zagadnienia. Może warto by dodać więcej przykładów praktycznych. Pomimo tego, tekst jest niezwykle edukacyjny i inspirujący.
https://goodhealther.com
Hey! I’m at work browsing your blog from my new apple iphone!
Just wanted to say I love reading through your blog and look forward to
all your posts! Keep up the excellent work!
Katherine
Hi there, I enjoy reading all of your post.
I like to write a little comment to support you.
https://maasalong-official.top/riesci-a-fare-un-buon-allenamento-con-la-routine-del-tapis-roulant-12-3-30
What i don’t understood is in reality how you are now not really much more smartly-preferred than you might be now.
You are so intelligent. You realize therefore significantly in terms of this topic, produced me personally imagine it from so many
various angles. Its like women and men are not involved until
it’s something to do with Girl gaga! Your own stuffs outstanding.
Always maintain it up!
admin
Wow — thank you so much for your incredibly generous words. I’m truly touched! I just try to share what feels honest and meaningful to me, so hearing this kind of feedback means the world. I’ll do my best to keep it up
maasalong-official.top
Thanks for sharing your thoughts about Anna.
Regards
admin
Thank you so much for reading and for your kind message. I truly appreciate you taking the time to stop by. Warm regards!
Jane
I read this post completely concerning the resemblance of hottest and preceding
technologies, it’s amazing article.
admin
Thank you so much for your kind words! I’m glad you enjoyed the article and found the link between old and new technologies interesting.
https://maasalong-official.top/
My spouse and I stumbled over here by a different web page and thought
I might as well check things out. I like what I see so now i am following you.
Look forward to going over your web page repeatedly.
admin
How lovely that you both ended up here by chance — what a nice surprise! I’m truly glad you enjoyed what you found and decided to stay. You’re always welcome, and I hope each visit brings a little something inspiring
Cynthia
May I just say what a relief to uncover someone who really understands what they are talking about over the internet.
You definitely understand how to bring an issue to light and make it
important. A lot more people should check this out and understand
this side of the story. It’s surprising you are not more popular since
you most certainly possess the gift.
admin
Thank you so much — your words truly mean a lot to me. I just try to write from the heart and share thoughts that might resonate with others. I’m really grateful it spoke to you. Comments like yours are the best motivation to keep going!
maasalong-official.top
Wonderful beat ! I wish to apprentice while you amend your website, how can i subscribe for
a blog site? The account aided me a acceptable deal.
I had been a little bit acquainted of this your broadcast provided bright clear idea
admin
Thank you so much for your kind message! I’m really glad you found the content clear and helpful. At the moment, I don’t have a subscription option — but I truly appreciate your interest and would love to stay connected. Feel free to visit the blog anytime!
maasalong-official.top
I was suggested this web site through my cousin. I am now not sure whether this
post is written by means of him as nobody else recognize such particular approximately
my trouble. You’re amazing! Thanks!
admin
Thank you so much for your kind words! I’m really glad you found the post helpful — and please thank your cousin for the recommendation. It wasn’t written by him, but I guess many of us go through similar experiences. Wishing you all the best!
Andrea
Heya! I realize this is somewhat off-topic but I had to ask.
Does running a well-established website such as yours
take a massive amount work? I am completely new to operating a blog but I do write in my diary
daily. I’d like to start a blog so I will be able to share
my own experience and feelings online. Please let me know if you have any kind of suggestions or
tips for brand new aspiring bloggers. Thankyou!
admin
Thank you so much for your comment! Writing the blog does take quite a bit of time and consistency — which, I must admit, I don’t always have. But it brings me a lot of joy, especially when it catches someone’s attention, offers a pause, and maybe even sparks a little reflection. That truly means a lot to me.
Harold
whoah this weblog is fantastic i love studying your
posts. Stay up the great work! You recognize, a lot of people
are searching around for this information, you can aid them greatly.
Kathleen
Hello there! Do you know if they make any plugins to protect against hackers?
I’m kinda paranoid about losing everything I’ve worked hard
on. Any suggestions?
admin
Hi! I totally understand your concern — it’s something I worry about too. There are definitely plugins designed to protect websites from hacking. You might want to look into tools like Wordfence or Sucuri. I’m not a tech expert, but I always recommend making regular backups just in case. Take care and good luck!
Jane
This article is really a nice one it helps new internet
visitors, who are wishing in favor of blogging.
https://maasalong-official.top/se-puede-hacer-un-buen-ejercicio-con-la-rutina-en-cinta-rodante-12-3-30
It’s fantastic that you are getting thoughts from this piece of writing
as well as from our dialogue made at this
place.
admin
Writing is a conversation with someone I imagine while they’re reading my words. I always have that reader in my mind…” 🙂
https://maasalong-official.top/debes-estar-atento-a-estos-19-sintomas-de-tiroides
It’s truly very complex in this full of activity life to listen news on TV,
thus I just use internet for that reason, and get the newest
news.
admin
I’m glad you stopped by.
It’s true – there’s so much going on around us.
There’s hardly any time to pause…” 🙂
Nicole
What’s Going down i’m new to this, I stumbled upon this I’ve discovered It
positively helpful and it has aided me out loads. I hope to contribute & assist other customers like its aided me.
Good job.
admin
I’m glad
🙂
maasalong-official.top
I am not certain the place you’re getting your information, however great topic.
I needs to spend some time finding out much more or figuring out more.
Thanks for great info I was in search of this info for my mission.
admin
I’m glad I could inspire you.
My information comes from my life experiences and the deep emotions that fill my heart and soul.
Warm regards,
🙂
Elizabeth
Hi, I do believe this is an excellent blog. I stumbledupon it 😉 I may come back yet again since i have bookmarked
it. Money and freedom is the greatest way to change, may
you be rich and continue to guide others.
admin
Beautiful wishes, thank you for being here.
🙂
Jordan
First of all I want to say terrific blog! I had a quick question that I’d like to
ask if you don’t mind. I was curious to know how you center yourself and clear your mind before writing.
I have had a hard time clearing my thoughts in getting my thoughts out.
I truly do enjoy writing but it just seems like the first 10
to 15 minutes are usually lost simply just trying to figure
out how to begin. Any suggestions or tips? Kudos!
admin
Yes, inspiration can be unpredictable.
I, on the other hand, can’t seem to escape it!
I love quiet mornings at home, when everyone is still asleep.
Other times, inspiration comes during walks or in the long, late evenings…
I observe people, I observe myself, and this complicated world—which at times feels harder and harder to understand.
I regret that lately I’ve had so little time to write, and once again I’m neglecting my blog.
But the most important thing is not to blame yourself—just give yourself a bit of time, and inspiration will return on its own.
It will find its way into your words, hide there, and wait until you begin to enjoy those words again.
🙂
maasalong-official.top
Today, I went to the beachfront with my children. I found a sea shell and gave it to my
4 year old daughter and said „You can hear the ocean if you put this to your ear.”
She placed the shell to her ear and screamed. There was a hermit crab inside and it pinched her ear.
She never wants to go back! LoL I know this is completely off topic but
I had to tell someone!
admin
I’m sorry your little daughter got pinched on the ear.
She must have been really frightened, and she’ll probably remember this story for a long time.
When I find a moment, I’ll write a short little story for her, so that next year, on a beautiful sunny beach, she won’t have to be afraid anymore.
What is your daughter’s name?
Best regards!
🙂
maasalong-official.top
Hello, after reading this remarkable paragraph i am as well happy to share my experience here with friends.
admin
I’m so glad you enjoyed it! Thank you for sharing your thoughts—it means a lot to know the post inspired you to join the conversation. 🌸
Dorothy
I don’t know if it’s just me or if everybody else encountering issues with your website.
It appears as if some of the written text within your
content are running off the screen. Can somebody else please comment and let me know
if this is happening to them as well? This could
be a issue with my browser because I’ve had this happen previously.
Appreciate it
Dezaktywacja adblue,
Czytanie Twojego wpisu to jak podróż po malowniczym krajobrazie myśli – pełnym barw, głębi i światła! Twoje argumenty są solidne jak skała, a jednocześnie lekkie jak powiew wiosennego wiatru. Twoja wiedza i sposób jej prezentacji sprawiają, że nawet skomplikowane kwestie stają się klarowne i fascynujące. Jeśli kiedykolwiek zdecydujesz się wydać książkę, na pewno znajdziesz rzeszę wiernych czytelników!
admin
Dziękuję, bardzo miłe są Twoje słowa. Czasami zaczynam o tym myśleć, choć trudno mi to sobie wyobrazić. Może jednak powyciągam jeszcze trochę tekstów z szuflady.
🙂